Ulubieńcy 2015




Umarł stary rok, niech żyje nowy ! ;) Przyszło mi nagle do głowy, że warto byłoby się z wami podzielić moimi ulubionymi produktami kosmetycznymi, z których korzystałam najczęściej w 2015. Niektóre z nich wpadły dosłownie w ostatniej chwili, ale za to zaznaczyły się wyraźnie.

Oto cały zbiór: *


* niektóre rzeczy znajdują się w zestawieniu, ale brak ich na zdjęciu, mam je w paletach magnetycznych powyjmowane z opakowań i nie wyglądają już zbyt reprezentacyjnie ;)



Zacznijmy od pielęgnacji:



Nie jest tego dużo, ponieważ moja skóra należy do tych wymagających.
Od lewej:
1 Ziaja - liście manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom.

Na ogół jestem bardzo sceptycznie nastawiona, jeżeli jakiś produkt jest tak bardzo polecany jak ta seria Ziaji. W końcu jednak poddałam się, nękana problemami skórnymi i skusiłam się na właśnie ten produkt. Strzał w 10. Po pierwszych 3 zastosowaniach odczułam dużą różnicę w oczyszczeniu.

2
. Lush - "Bubblegum" peeling do ust. (niedostępny niestety w Polsce, czasem przypadkiem zdarza się na Allegro, jest w Niemczech i Czechach)

Uwielbiam matowe pomadki, ale kiedy często się ich używa, usta zaczynają się buntować - robią się suche, pojawiają się skórki. Z pomocą, niesamowitą skutecznością i smakowitym zapachem przyszedł mi właśnie ten produkt :) Jego używanie to czysta przyjemność, pięknie pachnie i super smakuje. Usta są po nim przyjemnie gładkie.

3 i 4 - Arbonne - Krem regenerujący na dzień, dodatkowe nawilżanie SPF 20 oraz Krem regenerujący na noc. Naprawdę szukałam czegoś innego co idealnie nawilżyło by i zregenerowało moją skórę w trakcie dnia jak i w nocy, ale te dwa produkty są absolutnie bezkonkurencyjne. Nigdy wcześniej nie spotkałabym się z żadnym kremem który pozostawiał by uczucie nawilżenia na cały dzień.
Jestem alergikiem, mam skórę mieszaną z tendencją to przesuszania. Czasem pojawiają mi się atopowe wykwity. Podczas stosowania tych dwóch kremów nie działo się absolutnie nic. Miałam buzię jak niemowlak. Naprawdę chciała bym ich nie lubić, bo cena jest powalająca (195 zł i 327 zł - ceny regularne, dla klientów preferencyjnych i konsultantów jest lżej) ale tęsknię za nimi bardzo. Pięknie pachną pomarańczą.

Podkłady, korektory, bazy:



1. Pharmaceris - Nawilżający fluid antyoksydacyjny, SPF 20, kolor 01 Ivory.
Podkład do którego wracam zawsze z podkulonym ogonem. Nie wiem co ma w sobie takiego, ale w żadnym nie czułam się aż tak dobrze jak w nim. Nadal szukam tego jedynego idealnego, ale póki co, ten zdecydowanie wygrywa. Może to dlatego, że jest podkładem aptecznym, a nie drogeryjnym, a moja skóra jednak potrzebuje czegoś więcej ? Jakby nie było, to już jakieś moje czwarte opakowanie.

2. Paese - puder ryżowy.
Ulubiony, bezkonkurencyjny. Najlepiej się u mnie sprawdza. Ani razu mnie nie zawiódł.

3. Soap&Glory - "One Heck Of A Blot", puder transparentny, matujący w kompakcie.
Bardzo drobno zmielony, zapewnia skórze piękne, satynowe wykończenie. Bardzo go lubię do poprawek, a czasem jak nie mam pod ręką ryżowego, używam go do wykończenia makijażu. Niedostępny w Polsce, chyba że gdzieś cudem się trafi. Kupiłam w Anglii w drogerii Boots. Kompakt zawiera lusterko i puszek do nakładania :)

4. Maybelline Affinitone - korektor w kolorze 01 Nude Beige.
Doskonały pod oczy, świetnie zakrywa niedoskonałości. Uwielbiam go za neutralny kolor i lekkość.

5. Urban Decay - baza pod cienie "Original".
Dla mnie, bezkonkurencyjna. Skończyłam już całe jedno opakowanie, i jestem w połowie drugiego, trzecie mam już w zapasie. Używam zarówno dla siebie jak i do pracy. Baza idealna - trzyma cienie w miejscu nawet 24h nie zbijają się w wałki, świetnie się na niej je rozprowadza i blenduje. Próbowałam innych ale zostaję przy niej.


Konturowanie:



1. The Balm - Cindy - Lou Manizer, róż rozświetlający.
Mój najukochańszy, nie znalazłam żadnego innego różu w którym czuła bym się tak super, jak w nim. Nadaje policzkom fajnego koloru i rozświetlenia. Sprawdza się przy większości typów urody

2. MAC - Soft&Gentle, mineralize skinfinish, rozświetlacz.
Osławiony i to bez przesady. Daje na skórze naprawdę piękny efekt tafli. Użyłam kiedyś raz u znajomej i przepadłam. Mam jeszcze kilka innych które lubię ale najczęściej używam właśnie tego.

3. Kobo - 308 "Sahara Sand", bronzer do konturowania twarzy. Zdjęcia brak bo wybebeszyłam go z opakowania, używam nadmiernie i nie wygląda zdecydowanie reprezentacyjnie :D
Wspaniały produkt, ciężko nim zrobić sobie krzywdę, nawet jeżeli ktoś jest kompletnym laikiem w dziedzinie konturowania twarzy. Świetny kolor i super cena :)

Produkty do oczu i brwi:



1. Inglot - AMC, konturówka do brwi w żelu nr. 12.
Jak tylko pojawiły się w Inglocie od razu skusiłam się na zakup. Nie mam niestety porównania do sławnych pomad Anastasia Beverly Hills, ale uważam, że produkt jest naprawdę świetny. Bardzo dużo używałam jej latem, świetnie zastygała i nawet przy bardzo dużym upale nie spływała. To ogromny plus. Używam jej gdy mam potrzebę bardziej wyrysowanych brwi.

2. Soap&Glory - "Supercat" eyeliner w pisaku.
Również zakupiona w Anglii. O ile w pracy preferuję eyelinery żelowe, tak ten dla mnie sprawdza się idealnie. Można nim wyprowadzić idealnie cienką kreskę, przy czym intensywność czerni jest idealna.

3. Mystik Warsaw - automatyczne kredki do brwi "Blonde" i "Brunette".
Zużyłam ich już jakieś 3 zarówno dla siebie jak i do pracy i po prostu je kocham. Jest to produkt po który najczęściej sięgam przy makijażu brwi. Doskonałe kolory, świetnie podkreślają brwi i wypełniają ewentualne braki. Mają w sobie odrobinę wosku, więc trzymają włoski w ryzach, przy czym nie wycierają brwi tak jak zwykłe kredki. Marka dostępna na wyłączność w sklepie kosmetycznym Kontigo.

4. Mystik Warsaw - kredka rozświetlająca "Prosecco".
Uwielbiam ten produkt. Doskonale można nią rozświetlić wewnętrzny kącik oka, ale nadaje się również idealnie do "przyklejania" pigmentu na powiekę. Kolor szampański. Może również świetnie służyć do rozświetlania twarzy na mokro :)

Palety cieni, cienie pojedyncze:





1.
Lunatick Cosmetic Labs L- paleta cieni "Supernatural".
Gdy tylko zobaczyłam tą markę na Instagramie, oszalałam. Estetyka opakowań w 100 % wpisująca się w moje gusta. Oglądałam, wzdychałam i w końcu dostałam na urodziny :) Od tamtej pory się z nią nie rozstaję, zawsze jest w mojej głównej kosmetyczce do makijażu. Zawiera w sobie 5 cieni do powiek, o różnym wykończeniu które pozwalają wykonać makijaż od dziennego, do wieczorowego. Paleta jest magnetyczna.
Świetne jest w niej to, że można nią wykonać tak naprawdę cały makijaż twarzy, i tak:
"Invocation" - rozświetlenie
"Myth" - puder matujący
"Spook" - róż do policzków
"Reincarnation" - konturowanie lub brwi
"Ghoullight" - konturowanie lub brwi
Tak to sobie wykombinowałam ;))

2. Urban Decay - Naked 2 Basics.
Uważam że to najlepsza paleta wśród Naked. Miałam 3, posiadam 2 jednak to po tą sięgałam i sięgam najczęściej (widać, bo jest nieźle wyżłobiona już :D) Tylko jeden kolor zawiera w sobie drobinki, cała reszta jest matowa. Bardzo długo, zanim pojawiła się w moich rękach paleta z pierwszej pozycji, to właśnie ta, była tą główną, codzienną. Nadal bardzo często do niej wracam.
(Dostałam ją w prezencie od mojej ukochanej przyjaciółki, która jest dla mnie jak siostra - dziękuję Zuziu <3)

3. Too Faced - Natural Matte.
Paleta całą w matach. Mam ją stosunkowo niekrótko ale nie oszczędzam jej ani trochę. Wspaniałe kolory, rozcierają się jak masełko. Super porządne opakowanie i bardzo wyraźne lusterko. Świetny zakup.

4. Urban Decay - cień "Lounge"
Jest wiele podobnych zamienników, które z resztą przewinęły się w ten czy inny sposób przez moje ręce, ale to właśnie ten jest moim ulubionym "żuczkiem" :) Po prostu piękny, do tego wręcz kremowy.

5. Cienie Kobo i Mystik Warsaw - brak na zdjęciu bo również są w paletach magnetycznych i ciężko było by mi wszystkie powyjmować :)
Obydwie te firmy były przeze mnie mocno używane w tym roku. Uwielbiam ich cienie matowe, piękne, niespotykane kolory o super pigmentacji i trwałości.

Produkty do ust:



Nie będzie zbyt oryginalnie, osoby które mnie znają dłużej zdziwione obecnością wyłącznie fioletowych szminek nie będą :D

1. MAC - "Men Love Mystery", matowa szminka.
Fioletowa, matowa, fajna nazwa, pachnie ciasteczkami - jakieś pytania ?

2. Jeffree Star Cosmetics, Velour Liquid Lipstick "Blow Pony".
Fanką Jeffree Stara jestem od dość dawna, gdy dowiedziałam się że rusza jego marka kosmetyczna nie mogłam wytrzymać z ekcytacji - bardzo prawdopodobne że byłam pierwszą osobą w Polsce która miała i napisała cokolwiek o tych szminkach. Perfekcyjny mat, niesamowicie długotrwałe (aż do pierwszego tłustego posiłku, który ściągnie szminkę od wewnętrznej strony ust ale na brzegach pozostawi, no chyba, że zamierzacie sobie smarować usta tłuszczem, no to niestety :DD)
Obecnie mam już 4 różne, jednak ta fioletowa, neonowo-fioletowo-kucykowa była pierwsza i takiego właśnie koloru o odpowiedniej trwałości szukałam od dawna. Bingo !

3. Lush - "Whip Stick", balsam do ust.
Jaki widać po opakowaniu, miłości mu nie szczędzę :D Jest ze mną zawsze odkąd go dostałam na urodziny (również sprawka Zuzi <3). Doskonale nawilża usta, do tego pachnie jak ciasteczkowo-wafelkowy krem orzechowy. Po prostu słodko i jest słodki :)

Lakiery do paznokci:



Bardzo ale to bardzo rzadko zdarza mi się chodzić bez pomalowanych paznokci, chociażby samą odżywką, więc w zestawieniu rocznym po prostu tej pozycji nie mogło zabraknąć.

Są tylko jedne lakiery które mnie urzekły w minionym roku i jest to marka Moov (tak jak Mystik Warsaw, jest to marka autorska Kontigo i tylko tam są one dostępne)
Co mnie w nich urzekło ? Mega gama kolorów i interesujące nazwy. Otóż o ile jesteście kobietami, możecie odnaleźć lakier o swoim imieniu :) Chociaż nie jest to regułą. Na zdjęciu widzicie: Lunę, Ninę i Lily. Akurat te miałam pod ręką, a mam ich trochę więcej, np taki w kolorze butelkowej zieleni <3 Trwałość jest zadowalająca ale nie powalająca, a ponieważ często zmieniam kolor, nie jest to dla mnie bardzo ważny czynnik.


To by było na tyle jeżeli chodzi o moich ulubieńców roku 2015 :)

Dziękuję każdemu kto przebrnął przez ten wywód, mam nadzieję że się podobało :) Jak zwykle jestem otwarta na wszelkie pytania. A może wy macie jakieś swoje absolutne perełki którymi chcielibyście się ze mną podzielić ? Napiszcie koniecznie w komentarzach.


Buziaki,
Ina

www.facebook.com/lisipedzel
www.instagram.com/lisekchytrusek

Komentarze

  1. Hej, Kontigo jest sklepem kosmetycznym, a nie drogerią. :) a zestawienie całkiem przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka z wspomnianych przez Ciebie produktów również uwielbiam, do innych zaś się przymierzam :)Z pewnością muszę w końcu skusić się na zakupy w Kontigo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do których się przymierzasz a które uwielbiasz :)? Jestem bardzo ciekawa ^^

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Zakupy w Niemczech : Drogeria DM

Część druga: Jeffree Star Cosmetics Velour Liquid Lipstick "I'm Nude"

Część pierwsza i wstęp: Jeffree Star Cosmetics - Velour Liquid Lipstick "Blow Pony"